czwartek, 4 kwietnia 2013

Rozdział 10

Tak. To oni na pewno oni. Moja była przyjaciółka i jej chłopak - mój były
- Nie bój się – powiedział Justin
- Dobrze. Postaram się – odpowiedziałam mu
Po kilku minutach doszliśmy do siebie
- Oooo… Kogo ja tu widzę. Czy to nie przypadkiem Dominika ?
- Czego chcesz ? – pytałam wrogo
- Oj. Nie złość się już, że ci chłopaka zabrałam, to było 2 lata temu
- Dwa czy trzy ale zabrałaś !!
- Ha ha ha. A kto to jest ? – spytała spoglądając na Jussa
- Mój chłopak
- To ty już nie jarasz się tym gejowskim Bimberem? – spytał mój były chłopak
- Jaram się. A bo co?
- Bo masz chłopaka a nadal jarasz się tym debilem, który brzydko śpiewa. I co ? Łyso ci
Justin był schowany pod czapką więc oni nie wiedzieli, że to on
- A powiedziałbyś mu to prosto w oczy?
- Hahahahaha przecież ty go nie przyprowadzisz tutaj
- Założysz się?
- Hahahaha spoko
Podaliśmy sobie ręce a ona je przecięła
- Dobra. Ściągaj czapkę – powiedziałam do Jussa a Justina ściągnął – dobra to mu mów
- Yyyy…
- Hahahaha patrz Justin jak go zamurowało
- No widzę. To co masz mi do powiedzenia? – zwrócił się do niego
- Yyyyyy… już nic
- Hahahaha spękałeś? – spytałam
- Odwal się! – syknął
- Poczekajcie chwilę –powiedziałam do nich i odwróciłam się do Jussa. Pocałowałam go –dobra. Chodź Justin. Nara – powiedziałam i zmroziłam ich jeszcze wzrokiem
- I co? Nie było tak źle
- Bo byłeś przy mnie – powiedziałam i przytuliłam go
- To… Jakie plany?
- A na co masz ochotę?
- Na Cieb… to znaczy na kawę
- Hahahahahaha. Dobra
Poszliśmy do kawiarni. Obsługiwała nas kobieta. Na oko 30 lat, może więcej. Ale najbardziej śmieszyło mnie to, że mimo, że nie widziała twarzy Justina to starała się zwracać na siebie jego uwagę, ale on wciąż patrzył na mnie. Wychodząc widziałam jak kelnerka z rezygnacją idzie do składziku odłożyć naczynia. Zaśmiałam się, bo ona tak się starała a Justina nawet nie zauważył, że ona to kobieta
- Co jest? – spytał Juss
- A nic. Śmieję się bo tamta kelnerka starała się żebyś na nią spojrzał a ty nic
- Bo dla mnie tylko ty istniejesz, kotku – odpowiedział i mnie pocałował
- Miau
I całus na zakończenie
- To gdzie idziemy?
- A gdzie piękna pani ma ochotę iść?
- A do Ciebie
- Oooo.. To droga wolna. Idziemy szybkim czy wolnym krokiem?
- Wolnym
- Jak sobie życzysz najpiękniejsza panno pod słońcem

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest to ostatni rozdział na tym blogu. Kończę pisanie z tym blogiem ponieważ nie mam już weny by pisać dalej i czas mi na to nie pozwala. Ale zapraszam do bloga mojej koleżanki: http://mylive696969.blogspot.com/ ona dopiero zaczyna więc proszę o wyrozumiałość i komentarze. Z góry dziękuję

Rozdział 9

 
- Otóż gdy usłyszałem, że chcesz się ze mną kochać to… moje ciało zrobiło się… takie napalone. Było bardzo gorące, że inni myśleli że mam gorączkę. Czułem, że niedługo zamienię się w proch przez to napalenie. I nie wytrzymałem. Przyjechałem. Musiałem cię dotknąć, przytulić albo pocałować by je trochę  przygasić
- I przyjechałeś – powiedziałam, uśmiechnęłam się i przytuliłam go – ale… ile tu będziesz?
- Dopóki ci się nie znudzę
- A gdzie będziesz spać? – ta myśl nie dawała mi spokoju
- Chodź – powiedział po czym pociągnął mnie za sobą
- Patrz – odwrócił mnie przodem do drzwi od mojego pokoju – tu śpisz ty. A tu – odwrócił mnie o 180 ° czyli, że stałam przed drzwiami naprzeciwko mojego pokoju – a tu ja
I uśmiechnął się od ucha do ucha
- A oni wiedzieli? – wskazałam głową na schody
- Oczywiście
Zbiegłam po schodach
- Wiedzieliście i nic mi nie… - zamurowało mnie. Moi rodzice znowu się całowali. Piękny widok. Nie zauważyli mnie więc wycofałam się po cichu
- Co robią? – spytał zaciekawiony Juss
Podeszłam do niego i go pocałowałam
- To
I znowu ten zapierający dech w piersiach uśmiech. Uwielbiałam go
- Ja też chcę – powiedział Justin oblizując usta
- W pokoju – mrugnęłam do niego i go wyminęłam
Jeszcze zanim doszłam do drzwi Justin mnie wyminął. Wszedł do mojego pokoju zostawiając otwarte drzwi. Po kilku sekundach weszłam do pokoju i zamknęłam drzwi. Odwróciłam się a Justin stał za mną. I nagle wpił się w moje wargi. Całował tak soczyście, że nie umiałam się oderwać
- Jesteś gotowa? Czy później? – spytał Juss z błyskiem w oku
- Jestem gotowa. Tylko… co zrobimy jak rodzice będą chcieli wejść?
- Nic. Powiemy, że jesteśmy zajęci. Zrozumieją
I znów wpił się w moje wargi
„Usta cudowne, chłopak seksowny. Czego chcieć więcej? A ty się rodzicami przejmujesz, Głupia ty” pomyślałam i wpiłam się bardziej w usta mojego ukochanego pchając go do łóżka. Gdy dotarliśmy Justin złapał mnie za pośladki i wciągnął na łóżko. Leżałam na nim. Skończyliśmy się całować. Patrzeliśmy sobie głęboko w oczy próbując wyczytać z nich jak bardzo się kochamy. I wreszcie nadszedł ten moment. Justin powoli i delikatnie zaczął odpinać mi guziki od bluzki, aż w końcu ją ściągnął. Zrobiłam to samo z jego bluzką.  Nadszedł czas na spodnie; odpięłam jego i je zrzuciłam. Teraz moje; Juss zaczął je odpinać bardzo powoli – pewnie myślał, że nie chce. Uśmiechnęłam się szeroko na zachętę. Podziałało – przyśpieszył ruchy i po kilku sekundach i ja leżałam bez spodni. Chciałam go mieć jak najbliżej siebie, jak tylko się dało. Justin już zjeżdżał po moich plecach próbując odpiąć mój stanik. Już prawie… I pukanie do drzwi. Nie no, zawsze muszą nam przeszkadzać?!
- Dominika! Justin! Szykujcie się! Jedziemy na zakupy! – krzyczała mama
- Ok – odkrzyknęłam i zeszłam z Jussa – widzisz? I jak tu się nimi nie przejmować skoro ci stoją pod drzwiami i wrzeszczą?
- Ale ich kochasz?
- No oczywiście
- To idziemy
- Yyyyy… Nie zapomniałeś o czymś? – spytałam
- Ach. Sorki. Już, już – podszedł do mnie i uklęknął przede mną – Przepraszam panią, pani Knight, że się dzisiaj nie kochaliśmy. Obiecuję, że wkrótce będziemy
- Hahahahaha… Ty wariacie! Chodziło mi o ubranie się
- Aaaaaaaa…
Zaśmiałam się. Po 2 minutach byliśmy gotowi. Zeszliśmy na dół, a tam rodzice się całowali. Teraz to ja im zrobię na złość.
- Mamo! Tato! Jesteśmy gotowi! – krzyknęłam  stojąc na progu
- Dobra. Dobra. Nie musisz krzyczeć – powiedział tata
- Wy też krzyczeliście – uśmiechnęłam się szeroko
- Dobra... Odwdzięczyłaś się już. A teraz wsiadajcie – powiedziała mama. A tata nas lekko pchał nas do wyjścia
- Ale lekko pcha – szepnął Juss
- No wiem – odszepnęłam i zaśmiałam się. Tata spojrzał na mnie i Justina pytająco – nic, nic
Właśnie wyszliśmy na dwór i poraziło mnie słońce. Nie wiedziałam, że tak mocno świeci w Los Angeles – tak, pojechaliśmy do LA. No ale ok. Jechaliśmy nad jezioro. Nad piękne jezioro. Z tego co rodzice mówili tam się właśnie spotkali. Ach te ich wspomnienia… Justin przytulał mnie  całował tak słodko, że nie dało się tego zapomnieć. A raczej nie chciałam tego zapomnieć. Wysiedliśmy z auta i ja i Juss poszliśmy w inną stronę niż rodzice – w stronę parku. Chodziliśmy i chodziliśmy, nic takiego strasznego się nie działo. Dzieci biegały, ptaki ćwierkały, pieski biegały. Nic nadzwyczajnego. Aż do momentu gdy ujrzałam dwie osoby przytulone do siebie idące w naszą stronę. Justin zauważył moją minę i spojrzał w tamtą stronę. Rozpoznał twarze bo przycisnął moją rękę mocniej. Ja też rozpoznawałam ich

niedziela, 24 lutego 2013

Rozdział 8

Jestem najszczęśliwszą osobą na świecie. Dlaczego? Bo biegnę przez łąkę z moim chłopakiem, przytulamy się, całujemy. W pewnej chwili zatrzymaliśmy się. Zaczęłam całować usta mojego ukochanego z coraz większą zawziętością. Justin również nie zostawał w tyle, dotykał mnie po całym ciele, całował. Wydał z siebie jęk zachwytu a w jego oczach widziałam pożądanie. Uśmiechnęłam się i przygryzłam jego dolną wargę. Nagle wszystko zwiększyło obroty, już nie staliśmy lecz leżeliśmy na trawie nadal się całując. Justin ściągnął swoją bluzkę, więc i ja zaczęłam. Po chwili byliśmy w samej bieliźnie. I w moich oczach zabłysło pożądanie gdy ujrzałam idealny tors mojego chłopaka. Justin zauważył to i zaczął najpierw siebie a później mnie roz…
- O nareszcie się obudziłaś – powiedziała mama
„Czyli to był tylko sen?” pomyślałam od razu smutniejąc
- Oj nie smuć się  powiedziała mama mylnie interpretując fakty – jeszcze się wyśpisz. A teraz wstawaj, bierz prysznic, ubieraj się i zwiedzamy
Spojrzałam na nią pytająco. Gdzie jedziemy? Co zwiedzamy?
- No okolice
Aaaa… No tak. Zapomniałam
- Za 2 godziny wyruszamy
- Ok
Mama wyszła a ja wzięłam do ręki zdjęcie Justina
- Dzień dobry Juss
Odłożyłam zdjęcie i wzięłam telefon: 1 nieodebrane połączenie  wiadomość od Jussa
Treść wiadomości była następująca:
„ Dzień dobry skarbie. Pewnie jeszcze śpisz ale skoro to czytasz to się obudziłaś – uśmiechnęłam się – Uwielbiam te twoje uśmiechy. I zarumienione policzka i serce, które na mój widok przyśpiesza :* Tęsknię za Tobą bardzo mocno <3 Nie ma myśli której nie byłabyś częścią. Jak wyjechałaś poczułem się tak jakbyś wzięła  kawałek mnie ze sobą. Zadzwoń jak będziesz mogła ;* ”
I tak zrobiłam – zadzwoniłam do niego. Odebrał już po pierwszym sygnale
- Halo – powiedział mój skarb
- Cześć Justin, to ja Dominka
- Oh skarbie, nawet nie wiesz jak się cieszę ze dzwonisz !!! – ożywił się
- Ja za Tobą też. Jak tam przeprowadzka?
- Nie było najgorzej. Nigdy nie zgadniesz na jaki temat rozmawiałam z mamą. Ona sama go zaczęła
- Hmmm.. No Nie wiem
- Zaczęła mówić, że mogę na niej polegać itd. I w końcu doszła do sedna. Chodziło jej o seks. Pytała się czy już go robiliśmy
-A ty co na to?
- Że jeszcze tego nie robiliśmy. Że nawet się nie pocałowaliśmy bo musieli nam przeszkadzać
- I?
- I mama powiedziała, że się cieszy, że wszystko sobie wytłumaczyłyśmy
- Aha… I to wszystko?
- No… jak mama wyszła z pokoju to pomyślałam…
- Tak?
- To pomyślałam czemu by nie spróbować. Przecież mamy 17 lat i wogóle..
- No! Ja też o tym myślałem. I też doszedłem do wniosku, że moglibyśmy spróbować. Jeśli byś się zgodziła. Myślałem tylko jak by tu zacząć ten temat a ty tu z nim wyskakujesz. Dziękuję Ci skarbie.
- Yhm… Nie ma za co
- Co się stało?
- Nic, kochanie
- Nie chcesz tego? Rozumiem
- Nie! Ależ skąd! Chce
- Naprawdę?!
- Co jak co, ale Ciebie to bym nie okłamała
- O tak! Moja dziewczyna chce seksu. Ze mną. O tak!
Poczułam, że Justin tańczy i zaczęłam się śmiać
- Skarbie, kochanie, najdroższy ja muszę kończyć, została mi godzina do zwiedzania okolic a ja muszę się wyszykować
- No dobrze kotku. Do usłyszenia. Buziaki przesyłam
- O chyba jednego złapałam
Zaczęliśmy się śmiać
- Papa. Kocham Cię
- Ja Ciebie też – i się rozłączyłam
Ahh… Jak ja kocham tego wariata
Do rzeczywistości ściągnęło  mnie chrząknięcie mamy
- A ty jeszcze w dresie?
- Ups – powiedziałam i pobiegłam do łazienki
Po 15 minutach byłam już gotowa. Miałam na sobie czarne rurki, czerwone conversy i żółtą bluzkę z guzikami, a włosy spięte w wysokiego kucyka. Wzięłam torebkę i włożyłam do niej telefon + słuchawki, portfel i inne drobiazgi.
Wychodząc z domu zobaczyłam widok, którego nie dano mi oglądać od bardzo dawna. Otóż moi rodzice się całowali, coraz namiętniej. Teraz to ja odchrząknęłam. Rodzice odskoczyli jak oparzeni
- O. Już jesteś – powiedział tata
- Długo się całowaliście – powiedziałam z wielkim uśmiechem i wsiadłam do samochodu
- Możliwe – mruknął tata pod nosem i razem z mamą wsiedli do auta – tata prowadził rzecz jasna
Ruszyliśmy. Widok był piękny. Jezioro, las, łąka…
- Jaki był prawdziwy cel tej przeprowadzki? – spytałam z Nienacka
- Yhm… Bo właśnie to spotkałam twojego tatę po raz pierwszy. To właśnie tu się w nim zakochałam – powiedziała mama jednocześnie patrząc na tatę
- I dlatego tu przyjechaliście odnowić tą miłość. Rozumiem – powiedziałam i założyłam słuchawki na uczy
Po kolejnych 10 minutach zaczęliśmy wracać
- Yhm.. Skarbie? – zdjęłam słuchawki i spojrzałam na mamę – mogłabyś nie krzyczeć?
- Ale ja nie… Aaaaaaaaaaaaaaaaaa… !!!!!!
- Mówiłam żebyś nie krzyczała
Wybiegłam z auta zostawiając torbę w środku
- Justin! Co ty tu robisz?!
Rzuciłam się na niego
- A co? Nie cieszysz się?
- Cieszę! I to baaardzo. Ale jestem zdziwiona, że… - nie mogłam dokończyć bo Justin wpił się w moje wargi. Poczułam ten słodki malinowy smak. Oddałam pocałunek. Całowaliśmy się bardzo długo. Teraz liczył się tylko Juss. Nic więcej nie było.
Nasz pierwszy pocałunek Był idealny. Nie wyobrażałam sobie, że będzie aż tak pięknie
- Świetnie całujesz – powiedział Justin
- Ty też – i uśmiechnęliśmy się do siebie
Weszliśmy do domu trzymając się za ręce
- Pięknie wyglądaliście – powiedziała mama
- Wy też – uśmiechnęłam się i przyciągnęłam Jussa do siebie. Dałam mu buziaka w usta
- Będziemy u mnie – rzuciłam do rodziców i pociągnęłam Justina na górę
- Ale tu pięknie – powiedział Juss i zaczął chodzić po pokoju. Usiadłam na łóżku a Justin po chwili dołączył do mnie – ale pewnie się zastanawiasz dlaczego przyjechałem. Owszem tęskniłem i to bardzo, ale jest jeszcze jeden powód. Otóż…

niedziela, 3 lutego 2013

Rozdział 7

Kolejne 3 dni wyglądały tak samo: kilku godzinne spotkania z Jussem, posiłki w gronie rodzinnym i czas dla rodziców. Ale w piątek niestety było pakowanie a w sobotę wyjazd. Oczywiście w sobotę Justin wstał rano i przyjechał do mnie pożegnać się
- Będę tęsknić – powiedział Justin
- Ja też. Bardzo
Przytuliliśmy się. Już mieliśmy się pocałować ale, jak zawsze, rodzice musieli zatrąbić
- No to… jadę – pocałowałam Justina w polik i łza mi spłynęła po policzku
- Kocham Cię – szepnął Juss
- Ja Ciebie też – powiedziałam i pobiegłam do auta. Rozglądałam się jeszcze ze nim aż zniknął za zakrętem
*Kilka godzin później*
- Córeczko obudź się, jesteśmy – powiedział chyba tata
- Kochanie
- Justin?! – momentalnie otworzyłam oczy i rozejrzałam się dookoła. Lecz niestety zawiodłam się gdyż ujrzałam tylko mamę i tatę
- Hahahahaha – zaczęli się śmiać rodzice
Zła wyszłam z samochodu i wzięłam swoje torby
- To gdzie mój pokój? – spytałam
- Chodź za mną – powiedział tata
I tak zrobiłam. Weszłam do dużego, przestronnego domu. Był… nawet ładny, ale brakowało tu jednego – Justina. No ale cóż takie życie. Weszłam do mojego nowego pokoju i zaczęłam rozpakowywać rzeczy. Oczywiście wszystkie zdjęcia z Justinem ułożyłam wokół łóżka. Właśnie zapatrzyłam się na jedno z nim gdy ktoś zapukał do pokoju
- Można? – spytała mama
- Tak, wchodź
- Podoba ci się pokój?
- Tak, jest piękny
- Chciałam porozmawiać o Was. To znaczy o Tobie i o Justinie
- Słucham – powiedziałam i gestem dłoni pokazałam mamie żeby usiadła. Ja też tak zrobiłam
- No więc z tego co widziałam bardzo kochasz Justina
- Tak, owszem
- I on Ciebie też kocha?
- Tak
- Córciu, wiesz, że możesz mi powiedzieć wszystko?
- Tak, wiem mamo
- Nawet o najbardziej wstydliwej rzeczy
Patrzyłam na moją rodzicielkę myśląc o co jej chodzi. I nagle mnie świeciło
- A więc o to ci chodzi. O seks. Nie, jeszcze tego nie robiliśmy. Nawet się nie pocałowaliśmy bo musieliście nam za każdym razem przerywać
- Uff… No dobrze. Cieszę się, że sobie wszystko wytłumaczyłyśmy ?
- Ja też
- Która godzina?
- 22:06
- O! To trzeba iść spać bo jutro zwiedzamy okolice
- <jęk> No dobrze :/ Dobranoc
- Dobranoc kochanie
Mama wyszła z pokoju
- Ależ ona teraz wymyśliła z tym seksem. Chociaż… fajnie by było… ja i Justin.. w końcu mamy 17 lat  szeptałam sama do siebie. Podeszłam do zdjęcia Justina – co ty na to Juss? – powiedziałam do zdjęcia
‘Chyba mam coś z głową, że mówię do siebie i do zdjęcia’ pomyślałam
Poszłam się przebrać w piżamę. Po 20 min byłam już umyta i przebrana
Wzięłam do ręki zdjęcie Jussa
- Dobranoc Justin – powiedziałam i w tym czasie dostałam sms od Justina o treści „Dobranoc kochanie. Śpij dobrze miłości moja” Uśmiechnęłam się do telefonu, wgramoliłam się na łóżko i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

piątek, 25 stycznia 2013

Rozdział 6

- Hmmm… Daj mi się zastanowić
Sekundę później
- Tak! Tak! I jeszcze raz tak! – krzyknęłam skacząc wokół własnej osi.
Justin wziął mnie na ręce i zaczął kręcić. Cieszyliśmy się jak małe dzieci z nowej zabawki. Ale mieliśmy nadzieję, wielką nadzieję, że się nie znudzimy sobą po 5 minutach jak każda zabawka dziecku. Już mieliśmy się pocałować, gdy te magiczną chwilę zepsuli rodzice, którzy ni stąd ni zowąd pojawili się w pokoju. Z ich wyrazu twarzy można wywnioskować iż mają mi do powiedzenia radosną nowinę.
- Dominika – powiedzieć mój ojciec
- Tak? – odpowiedziałam
Ojciec spojrzał na moją mamę.
- Przeprowadzamy się – odpowiedziała i uśmiechnęła się od ucha do ucha
- Co?! Ale… Jak to? Po co?
- Tam będziesz miała lepsze warunki do nauki
‘Przecież takie mi wystarczają’ – pomyślałam
- Będziesz miała własną łazienkę
 Ale ja chcę zostać tu
- Jeszcze wczoraj mówiłaś… - zaczął tata ale mu przerwałam
- To było wczoraj. Było minęło
I ni stąd ni zowąd moje oczy zaszkliły się. Pobiegłam na górę
- Pójdę z nią porozmawiać – usłyszałam za sobą głos mamy
- Może lepiej ja to zrobię? – powiedział Juss i po chwili usłyszałam, że drzwi do mojego się otwierają
- Skarbie, co się stało? Dlaczego płaczesz?
- Bo … bo muszę … się … wyprowadzić … i … będę … Z dala … Od … Ciebie – wychlipałam
- A dopiero zyskałam … nowego chłopaka – powiedziałam do siebie
- Ależ ja będę do ciebie dzwonił i pisał
Podszedł do mnie i mnie przytulił
- A to? – spytałam
- Będziemy… tak na niby się przytulać
- Ale to nie to samo
- Jakoś to przeżyjemy. Nie martw się
Wtuliłam się w niego. I wtedy do pokoju weszła moja mam, znów przerywając magiczną chwilę
- Przepraszam, że przeszkadzam ale widzę, że coś się między wami zmieniło. Pokłóciliście się?
- Mam, nie pokłóciliśmy się, wręcz przeciwnie – zbliżyliśmy się do siebie
- Czyli… - zaczęła mama
- Tak, jesteśmy parą – powiedział Justin
- Oh! – wyrwało się mamie – a od jak dawna?
- Od… - zaczęłam ale nie potrafiłam skończyć
- Odkąd pani wróciła dzisiaj do domu – skończył za mnie Juss
Jak ja go uwielbiałam, że rozumiał mnie bez słów
- To… - mama próbowała dobrać słowa – to dlatego uciekłaś do pokoju gdy powiedzieliśmy o przeprowadzce
Pokiwałam głową, a Justin przytulił mnie mocniej do siebie. Zawsze wiedział, że to mnie uspokaja
- Bardzo was za to przepraszam – do pokoju wszedł tata – nie powinniśmy tego tak od razu mówić
- O co chodzi? Co się stało? – spytał tata
- Nasza córka chodzi… z Justinem – powiedziała z niedowierzeniem mama
- Oh! – tacie też się wyrwało – ale… my musimy wyjechać. Dostałem tam nową pracę i już nie mogę odmówić – mama wyszła – a tak w ogóle wyjeżdżamy w sobotę rano. To za 3 dni
I tata też wyszedł. Zostałam tylko ja, Justin i mój płacz
- Tylko 3 dni nam zostały
- Wiem, skarbie, wiem
Uśmiechnęliśmy się do siebie blado. Zauważyłam, że Justinowi łza spływa o policzku. Wtuliłam się w niego i zastygliśmy tak na… nawet nie wiem na jak długo.

sobota, 12 stycznia 2013

Rozdział 5

- Ja też właśnie chciałem o tym porozmawiać – powiedział Justin – Ja też nie chcę… nie chcę  już się z Tobą przyjaźnić ja też chcę być kimś… kimś więcej.
Zamurowało mnie. On też mnie kocha? No tak przecież mi to przed chwilą powiedział, może nie dosłownie ale powiedział.
- Od… od jak dawna? - Spytałam wciąż zszokowana.
- Od kiedy ujrzałem Ciebie po tych kilku tygodniach gdy się nie spotykaliśmy bo miałem teledysk.
- Aha…
Tylko to byłam w stanie powiedzieć. Zamyśliłam się. Czyli on mnie kocha. Od niedawna, tak jak ja. Nagle Justin przysunął się bliżej mnie i przytulił. Nie wiedziałam co się dzieje aż nagle łza spłynęła mi po policzku. Łza szczęścia.
- Nie martw się – powiedział Juss – ja Cie nigdy nie zostawię. Przy mnie będziesz bezpieczna. Ja…
- Justin – przerwałam mu – ja o tym wszystkim wiem. Wiem, że mnie ochronisz tak jak robiłeś dotychczas. I dziękuję ci z to.
- Ale nie masz…
- Justin – znowu mu przerwałam – jest za co dziękować. Tak więc dziękuję Ci, że opiekowałeś się mną bez przerwy. Kiedy miałam zły humor pocieszałeś mnie. Również dziękuję za to, że mnie nie zostawiłeś gdy  byłam na Ciebie zła, gdy krzyczałam na Ciebie chociaż wiedziałam, że masz rację. Dziękuję Ci, że po prostu jesteś. Kocham Cię
OMG. Co ja mu powiedziałam???
- Przepraszam zagalopowałam się
- Ale nie masz za co przepraszać. Ja Ciebie też kocham
Tak!!!!! Powiedział to!
Uśmiechnęliśmy się do Siebie. Ale on ma boskie usta. Mmmm. Aż chce się je posmakować…
- To co robimy ze sobą?
- Ja mam pomysł – powiedział po czym wstał i mnie pociągnął żebym też wstała – Dominiko czy chcesz zostać moją dziewczyną?

piątek, 11 stycznia 2013

Rozdział 4


Gdy wróciłam do domu rodziców już nie było. Spojrzałam na zegarek. 19:00. Jeszcze godzina do spotkania z Jussem. Muszę wszystko przygotować. Tylko jak? Ma być romantycznie czy normalnie? Postanowiłam, że na dole będzie normalnie a na górze romantycznie, szczególnie w moim pokoju. Dobra to biorę się do roboty. Świece, płyty CD, kanapę pościelić, coś do jedzenia zrobić. Dobra gotowe. Godzina 19:59. Jeszcze minuta i … Dzwonek do drzwi. To Justin
- Cześć. Jesteś punktualnie.
- Hej. Miałaś mi do powiedzenia coś bardzo ważnego to jestem.
Justin uśmiechnął się, a ja odwzajemniłam uśmiech.
- Ah tak. Proszę wejdź.
Poszliśmy do salonu i usiedliśmy na kanapie.
- Justin. Bo ja chciałam Ci powiedzieć…
- Przepraszam, że Ci przerwę ale Ja też mam Ci coś do powiedzenia. Ale jak to mówią dziewczyny przodem
I znowu ten boski uśmiech.
- No bo ja… yhm… Ja nie chce się już z tobą przyjaźnić…
Przerwałam bo myślałam, że każdy chłopak zacznie coś ci mówić i tak dalej
- Ja… - zaczęłam – ja chcę być kimś więcej
I schowałam twarz w dłoniach bo nie wiedziałam czego mam się spodziewać.
Justin poruszył nogą i zaczął mówić…

Rozdział 3


Justinowi przedłużyli dni wolnego i codziennie byliśmy razem. To w restauracji, to nad "naszym" jeziorkiem. Było cudownie. Pamiętałam o tym, że muszę powiedzieć Jussowi o tym, że jest dla mnie kimś więcej niż przyjacielem. Ale nie wiedziałam jak. Może bałam się jego reakcji? Sama nie wiem. Z Justinem czułam się świetnie, mówiłam mu o wszystkim oprócz tego że go kocham. Co się ze mną stało? Przecież on o wszystkim wiedział dlaczego o tym nie miałby wiedzieć?. "Już wiem. Powiem mu to za hmmm... miesiąc? Nie, nie mogę. Muszę mu jak najszybciej to powiedzieć. Ale kiedy? Dzisiaj. Tak muszę mu to powiedzieć dzisiaj. Powiem mu to wieczorem u mnie w pokoju kiedy rodziców nie będzie. Tak to najlepszy pomysł."
- Justin - powiedziałam
- Co się stało?
- Możesz…
- Tak?
- Mógłbyś przyjść wieczorem do mnie do domu? Muszę ci coś bardzo ważnego powiedzieć
- Mam się bać?
- Nie. Nie musisz ;)
- No okej. To przyjdę
Justin mnie złapał i zaczął łaskotać. Fajnie było się tak pośmiać z kimś kto znaczy dla mnie wiele.

sobota, 5 stycznia 2013

Rozdział 2


Zauważyłam chłopaków. Byli umięśnieni że szok. Wolnym krokiem szli w moją stronę. Przechodząc obok nich usłyszałam jak jeden mówi do mnie "Hej mała". Odruchowo odpowiedziałam "Hej". Przyśpieszyłam kroku a za sobą usłyszałam tylko ich chichot. Nie odwróciłam się do póki nie minęłam skrzyżowania. Zobaczyłam, że zmienili kierunek i znowu idą w moją stronę. Przestraszyłam się, że mnie śledzą. Takie mięśniaki idą za mną. Nagle mignęło mi przed oczami Cadillaca CTS-V. Poczułam ulgę gdyż bardzo dobrze znałam to auto. Należało one bowiem do Justina. Auto zatrzymało się i drzwi otworzyły się. Ujrzałam mojego Jussa. Uśmiechnęłam się do niego a on odwzajemnił uśmiech. Był przy tym taki piękny, że zaparło mi to dech w piersiach. Nigdy nie zdarzało mi się takie zjawisko chociaż Juss nie raz się do mnie uśmiechał. Spodobało mi się to. Wsiadłam do auta i przytuliłam go. Pojechaliśmy nad jeziorko. Nikogo tam nie było odkąd stworzyli nowe, lepsze jeziorko. Więc tamto stare było już poniekąd moje i Justina. Cieszyłam się, że jesteśmy sami w jego aucie. Jechaliśmy trzymając się za ręce. Robiliśmy to często ale tylko gdy byliśmy sami. Spojrzałam na Jussa i poczułam przyjemne motylki w brzuchu. Pierwszy raz poczułam się tak jak zobaczyłam mojego byłego chłopaka. Ale przy Justinie był to pierwszy raz. Wtedy zrozumiałam, że nie kocham go tak jak przyjaciela. Wtem zrozumiałam, że muszę mu to powiedzieć jak najszybciej ale jeszcze nie dziś.

Rozdział 1


Cześć mam na imię Dominika, mam 16 lat. Mieszkam w Kanadzie, lubię jeździć na rolkach, na łyżwach. Lubię słuchać muzyki. Moim najlepszym przyjacielem jest Justin Bieber - tak ten Justin Bieber. (Niestety nie widziałam go od 2 tygodni, ponieważ ma dużo pracy w związku z nowym teledyskiem.) Pierwszy raz poznaliśmy sie w szkole gdy byłam załamana faktem, że mój chłopak mnie zostawił dla mojej przyjaciółki (teraz już byłej). Wtedy Juss podszedł do mnie i zapytał się czy zostaniemy przyjaciółmi - oczywiście nie tak od razu. I od tego momentu sie nie rozstajemy. Justin jest moją bratnią duszą, nie wiem co bym bez niego zrobiła. Nie mogę bez niego żyć. Codziennie piszemy do siebie sms. Na szczęście mój przyjaciel będzie miał kilka dni wolnego i się wreszcie zobaczymy. Do spotkania została 1h. Więc muszę się przygotować.

"Kilka minut późnej"

Włosy są uczesane, makijaż jest zrobiony, niebieska sukienka też jest założona - dostałam ją od Justina na naszą 'rocznicę' bo byliśmy przyjaciółmi wtedy już 2 miesiące. Jestem gotowa. Na spotkanie zostało 30 minut. Nie zaszkodzi pójść wcześniej i poczekać. Szłam chodnikiem i nagle zauważyłam coś niepokojącego - przynajmniej tak mi sie zdawało.