Zauważyłam chłopaków. Byli umięśnieni że szok. Wolnym
krokiem szli w moją stronę. Przechodząc obok nich usłyszałam jak jeden mówi do
mnie "Hej mała". Odruchowo odpowiedziałam "Hej".
Przyśpieszyłam kroku a za sobą usłyszałam tylko ich chichot. Nie odwróciłam się
do póki nie minęłam skrzyżowania. Zobaczyłam, że zmienili kierunek i znowu idą
w moją stronę. Przestraszyłam się, że mnie śledzą. Takie mięśniaki idą za mną.
Nagle mignęło mi przed oczami Cadillaca CTS-V. Poczułam ulgę gdyż bardzo dobrze
znałam to auto. Należało one bowiem do Justina. Auto zatrzymało się i drzwi
otworzyły się. Ujrzałam mojego Jussa. Uśmiechnęłam się do niego a on
odwzajemnił uśmiech. Był przy tym taki piękny, że zaparło mi to dech w
piersiach. Nigdy nie zdarzało mi się takie zjawisko chociaż Juss nie raz się do
mnie uśmiechał. Spodobało mi się to. Wsiadłam do auta i przytuliłam go.
Pojechaliśmy nad jeziorko. Nikogo tam nie było odkąd stworzyli nowe, lepsze
jeziorko. Więc tamto stare było już poniekąd moje i Justina. Cieszyłam się, że
jesteśmy sami w jego aucie. Jechaliśmy trzymając się za ręce. Robiliśmy to
często ale tylko gdy byliśmy sami. Spojrzałam na Jussa i poczułam przyjemne
motylki w brzuchu. Pierwszy raz poczułam się tak jak zobaczyłam mojego byłego
chłopaka. Ale przy Justinie był to pierwszy raz. Wtedy zrozumiałam, że nie
kocham go tak jak przyjaciela. Wtem zrozumiałam, że muszę mu to powiedzieć jak
najszybciej ale jeszcze nie dziś.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz