piątek, 11 stycznia 2013

Rozdział 4


Gdy wróciłam do domu rodziców już nie było. Spojrzałam na zegarek. 19:00. Jeszcze godzina do spotkania z Jussem. Muszę wszystko przygotować. Tylko jak? Ma być romantycznie czy normalnie? Postanowiłam, że na dole będzie normalnie a na górze romantycznie, szczególnie w moim pokoju. Dobra to biorę się do roboty. Świece, płyty CD, kanapę pościelić, coś do jedzenia zrobić. Dobra gotowe. Godzina 19:59. Jeszcze minuta i … Dzwonek do drzwi. To Justin
- Cześć. Jesteś punktualnie.
- Hej. Miałaś mi do powiedzenia coś bardzo ważnego to jestem.
Justin uśmiechnął się, a ja odwzajemniłam uśmiech.
- Ah tak. Proszę wejdź.
Poszliśmy do salonu i usiedliśmy na kanapie.
- Justin. Bo ja chciałam Ci powiedzieć…
- Przepraszam, że Ci przerwę ale Ja też mam Ci coś do powiedzenia. Ale jak to mówią dziewczyny przodem
I znowu ten boski uśmiech.
- No bo ja… yhm… Ja nie chce się już z tobą przyjaźnić…
Przerwałam bo myślałam, że każdy chłopak zacznie coś ci mówić i tak dalej
- Ja… - zaczęłam – ja chcę być kimś więcej
I schowałam twarz w dłoniach bo nie wiedziałam czego mam się spodziewać.
Justin poruszył nogą i zaczął mówić…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz