piątek, 25 stycznia 2013

Rozdział 6

- Hmmm… Daj mi się zastanowić
Sekundę później
- Tak! Tak! I jeszcze raz tak! – krzyknęłam skacząc wokół własnej osi.
Justin wziął mnie na ręce i zaczął kręcić. Cieszyliśmy się jak małe dzieci z nowej zabawki. Ale mieliśmy nadzieję, wielką nadzieję, że się nie znudzimy sobą po 5 minutach jak każda zabawka dziecku. Już mieliśmy się pocałować, gdy te magiczną chwilę zepsuli rodzice, którzy ni stąd ni zowąd pojawili się w pokoju. Z ich wyrazu twarzy można wywnioskować iż mają mi do powiedzenia radosną nowinę.
- Dominika – powiedzieć mój ojciec
- Tak? – odpowiedziałam
Ojciec spojrzał na moją mamę.
- Przeprowadzamy się – odpowiedziała i uśmiechnęła się od ucha do ucha
- Co?! Ale… Jak to? Po co?
- Tam będziesz miała lepsze warunki do nauki
‘Przecież takie mi wystarczają’ – pomyślałam
- Będziesz miała własną łazienkę
 Ale ja chcę zostać tu
- Jeszcze wczoraj mówiłaś… - zaczął tata ale mu przerwałam
- To było wczoraj. Było minęło
I ni stąd ni zowąd moje oczy zaszkliły się. Pobiegłam na górę
- Pójdę z nią porozmawiać – usłyszałam za sobą głos mamy
- Może lepiej ja to zrobię? – powiedział Juss i po chwili usłyszałam, że drzwi do mojego się otwierają
- Skarbie, co się stało? Dlaczego płaczesz?
- Bo … bo muszę … się … wyprowadzić … i … będę … Z dala … Od … Ciebie – wychlipałam
- A dopiero zyskałam … nowego chłopaka – powiedziałam do siebie
- Ależ ja będę do ciebie dzwonił i pisał
Podszedł do mnie i mnie przytulił
- A to? – spytałam
- Będziemy… tak na niby się przytulać
- Ale to nie to samo
- Jakoś to przeżyjemy. Nie martw się
Wtuliłam się w niego. I wtedy do pokoju weszła moja mam, znów przerywając magiczną chwilę
- Przepraszam, że przeszkadzam ale widzę, że coś się między wami zmieniło. Pokłóciliście się?
- Mam, nie pokłóciliśmy się, wręcz przeciwnie – zbliżyliśmy się do siebie
- Czyli… - zaczęła mama
- Tak, jesteśmy parą – powiedział Justin
- Oh! – wyrwało się mamie – a od jak dawna?
- Od… - zaczęłam ale nie potrafiłam skończyć
- Odkąd pani wróciła dzisiaj do domu – skończył za mnie Juss
Jak ja go uwielbiałam, że rozumiał mnie bez słów
- To… - mama próbowała dobrać słowa – to dlatego uciekłaś do pokoju gdy powiedzieliśmy o przeprowadzce
Pokiwałam głową, a Justin przytulił mnie mocniej do siebie. Zawsze wiedział, że to mnie uspokaja
- Bardzo was za to przepraszam – do pokoju wszedł tata – nie powinniśmy tego tak od razu mówić
- O co chodzi? Co się stało? – spytał tata
- Nasza córka chodzi… z Justinem – powiedziała z niedowierzeniem mama
- Oh! – tacie też się wyrwało – ale… my musimy wyjechać. Dostałem tam nową pracę i już nie mogę odmówić – mama wyszła – a tak w ogóle wyjeżdżamy w sobotę rano. To za 3 dni
I tata też wyszedł. Zostałam tylko ja, Justin i mój płacz
- Tylko 3 dni nam zostały
- Wiem, skarbie, wiem
Uśmiechnęliśmy się do siebie blado. Zauważyłam, że Justinowi łza spływa o policzku. Wtuliłam się w niego i zastygliśmy tak na… nawet nie wiem na jak długo.

1 komentarz:

  1. Nareszcie dłuższy!
    Szkoda że przeprowadzka i nie doszło do pocałunku ;c
    Jestem bardzo ciekawa co się wydarzy <3

    OdpowiedzUsuń