- Hmmm… Daj mi się zastanowić
Sekundę później
- Tak! Tak! I jeszcze raz tak! – krzyknęłam skacząc wokół własnej osi.
Justin wziął mnie na ręce i zaczął kręcić. Cieszyliśmy się jak małe dzieci z nowej zabawki. Ale mieliśmy nadzieję, wielką nadzieję, że się nie znudzimy sobą po 5 minutach jak każda zabawka dziecku. Już mieliśmy się pocałować, gdy te magiczną chwilę zepsuli rodzice, którzy ni stąd ni zowąd pojawili się w pokoju. Z ich wyrazu twarzy można wywnioskować iż mają mi do powiedzenia radosną nowinę.
- Dominika – powiedzieć mój ojciec
- Tak? – odpowiedziałam
Ojciec spojrzał na moją mamę.
- Przeprowadzamy się – odpowiedziała i uśmiechnęła się od ucha do ucha
- Co?! Ale… Jak to? Po co?
- Tam będziesz miała lepsze warunki do nauki
‘Przecież takie mi wystarczają’ – pomyślałam
- Będziesz miała własną łazienkę
Ale ja chcę zostać tu
- Jeszcze wczoraj mówiłaś… - zaczął tata ale mu przerwałam
- To było wczoraj. Było minęło
I ni stąd ni zowąd moje oczy zaszkliły się. Pobiegłam na górę
- Pójdę z nią porozmawiać – usłyszałam za sobą głos mamy
- Może lepiej ja to zrobię? – powiedział Juss i po chwili usłyszałam, że drzwi do mojego się otwierają
- Skarbie, co się stało? Dlaczego płaczesz?
- Bo … bo muszę … się … wyprowadzić … i … będę … Z dala … Od … Ciebie – wychlipałam
- A dopiero zyskałam … nowego chłopaka – powiedziałam do siebie
- Ależ ja będę do ciebie dzwonił i pisał
Podszedł do mnie i mnie przytulił
- A to? – spytałam
- Będziemy… tak na niby się przytulać
- Ale to nie to samo
- Jakoś to przeżyjemy. Nie martw się
Wtuliłam się w niego. I wtedy do pokoju weszła moja mam, znów przerywając magiczną chwilę
- Przepraszam, że przeszkadzam ale widzę, że coś się między wami zmieniło. Pokłóciliście się?
- Mam, nie pokłóciliśmy się, wręcz przeciwnie – zbliżyliśmy się do siebie
- Czyli… - zaczęła mama
- Tak, jesteśmy parą – powiedział Justin
- Oh! – wyrwało się mamie – a od jak dawna?
- Od… - zaczęłam ale nie potrafiłam skończyć
- Odkąd pani wróciła dzisiaj do domu – skończył za mnie Juss
Jak ja go uwielbiałam, że rozumiał mnie bez słów
- To… - mama próbowała dobrać słowa – to dlatego uciekłaś do pokoju gdy powiedzieliśmy o przeprowadzce
Pokiwałam głową, a Justin przytulił mnie mocniej do siebie. Zawsze wiedział, że to mnie uspokaja
- Bardzo was za to przepraszam – do pokoju wszedł tata – nie powinniśmy tego tak od razu mówić
- O co chodzi? Co się stało? – spytał tata
- Nasza córka chodzi… z Justinem – powiedziała z niedowierzeniem mama
- Oh! – tacie też się wyrwało – ale… my musimy wyjechać. Dostałem tam nową pracę i już nie mogę odmówić – mama wyszła – a tak w ogóle wyjeżdżamy w sobotę rano. To za 3 dni
I tata też wyszedł. Zostałam tylko ja, Justin i mój płacz
- Tylko 3 dni nam zostały
- Wiem, skarbie, wiem
Uśmiechnęliśmy się do siebie blado. Zauważyłam, że Justinowi łza spływa o policzku. Wtuliłam się w niego i zastygliśmy tak na… nawet nie wiem na jak długo.
piątek, 25 stycznia 2013
sobota, 12 stycznia 2013
Rozdział 5
- Ja też właśnie chciałem o tym porozmawiać – powiedział
Justin – Ja też nie chcę… nie chcę już
się z Tobą przyjaźnić ja też chcę być kimś… kimś więcej.
Zamurowało mnie. On też mnie kocha? No tak przecież mi to przed chwilą powiedział, może nie dosłownie ale powiedział.
- Od… od jak dawna? - Spytałam wciąż zszokowana.
- Od kiedy ujrzałem Ciebie po tych kilku tygodniach gdy się nie spotykaliśmy bo miałem teledysk.
- Aha…
Tylko to byłam w stanie powiedzieć. Zamyśliłam się. Czyli on mnie kocha. Od niedawna, tak jak ja. Nagle Justin przysunął się bliżej mnie i przytulił. Nie wiedziałam co się dzieje aż nagle łza spłynęła mi po policzku. Łza szczęścia.
- Nie martw się – powiedział Juss – ja Cie nigdy nie zostawię. Przy mnie będziesz bezpieczna. Ja…
- Justin – przerwałam mu – ja o tym wszystkim wiem. Wiem, że mnie ochronisz tak jak robiłeś dotychczas. I dziękuję ci z to.
- Ale nie masz…
- Justin – znowu mu przerwałam – jest za co dziękować. Tak więc dziękuję Ci, że opiekowałeś się mną bez przerwy. Kiedy miałam zły humor pocieszałeś mnie. Również dziękuję za to, że mnie nie zostawiłeś gdy byłam na Ciebie zła, gdy krzyczałam na Ciebie chociaż wiedziałam, że masz rację. Dziękuję Ci, że po prostu jesteś. Kocham Cię
OMG. Co ja mu powiedziałam???
- Przepraszam zagalopowałam się
- Ale nie masz za co przepraszać. Ja Ciebie też kocham
Tak!!!!! Powiedział to!
Uśmiechnęliśmy się do Siebie. Ale on ma boskie usta. Mmmm. Aż chce się je posmakować…
- To co robimy ze sobą?
- Ja mam pomysł – powiedział po czym wstał i mnie pociągnął żebym też wstała – Dominiko czy chcesz zostać moją dziewczyną?
Zamurowało mnie. On też mnie kocha? No tak przecież mi to przed chwilą powiedział, może nie dosłownie ale powiedział.
- Od… od jak dawna? - Spytałam wciąż zszokowana.
- Od kiedy ujrzałem Ciebie po tych kilku tygodniach gdy się nie spotykaliśmy bo miałem teledysk.
- Aha…
Tylko to byłam w stanie powiedzieć. Zamyśliłam się. Czyli on mnie kocha. Od niedawna, tak jak ja. Nagle Justin przysunął się bliżej mnie i przytulił. Nie wiedziałam co się dzieje aż nagle łza spłynęła mi po policzku. Łza szczęścia.
- Nie martw się – powiedział Juss – ja Cie nigdy nie zostawię. Przy mnie będziesz bezpieczna. Ja…
- Justin – przerwałam mu – ja o tym wszystkim wiem. Wiem, że mnie ochronisz tak jak robiłeś dotychczas. I dziękuję ci z to.
- Ale nie masz…
- Justin – znowu mu przerwałam – jest za co dziękować. Tak więc dziękuję Ci, że opiekowałeś się mną bez przerwy. Kiedy miałam zły humor pocieszałeś mnie. Również dziękuję za to, że mnie nie zostawiłeś gdy byłam na Ciebie zła, gdy krzyczałam na Ciebie chociaż wiedziałam, że masz rację. Dziękuję Ci, że po prostu jesteś. Kocham Cię
OMG. Co ja mu powiedziałam???
- Przepraszam zagalopowałam się
- Ale nie masz za co przepraszać. Ja Ciebie też kocham
Tak!!!!! Powiedział to!
Uśmiechnęliśmy się do Siebie. Ale on ma boskie usta. Mmmm. Aż chce się je posmakować…
- To co robimy ze sobą?
- Ja mam pomysł – powiedział po czym wstał i mnie pociągnął żebym też wstała – Dominiko czy chcesz zostać moją dziewczyną?
piątek, 11 stycznia 2013
Rozdział 4
Gdy wróciłam do domu rodziców już nie było. Spojrzałam na
zegarek. 19:00. Jeszcze godzina do spotkania z Jussem. Muszę wszystko przygotować.
Tylko jak? Ma być romantycznie czy normalnie? Postanowiłam, że na dole będzie
normalnie a na górze romantycznie, szczególnie w moim pokoju. Dobra to biorę
się do roboty. Świece, płyty CD, kanapę pościelić, coś do jedzenia zrobić.
Dobra gotowe. Godzina 19:59. Jeszcze minuta i … Dzwonek do drzwi. To Justin
- Cześć. Jesteś punktualnie.- Hej. Miałaś mi do powiedzenia coś bardzo ważnego to jestem.
Justin uśmiechnął się, a ja odwzajemniłam uśmiech.
- Ah tak. Proszę wejdź.
Poszliśmy do salonu i usiedliśmy na kanapie.
- Justin. Bo ja chciałam Ci powiedzieć…
- Przepraszam, że Ci przerwę ale Ja też mam Ci coś do powiedzenia. Ale jak to mówią dziewczyny przodem
I znowu ten boski uśmiech.
- No bo ja… yhm… Ja nie chce się już z tobą przyjaźnić…
Przerwałam bo myślałam, że każdy chłopak zacznie coś ci mówić i tak dalej
- Ja… - zaczęłam – ja chcę być kimś więcej
I schowałam twarz w dłoniach bo nie wiedziałam czego mam się spodziewać.
Justin poruszył nogą i zaczął mówić…
Rozdział 3
Justinowi przedłużyli dni wolnego i codziennie byliśmy
razem. To w restauracji, to nad "naszym" jeziorkiem. Było cudownie.
Pamiętałam o tym, że muszę powiedzieć Jussowi o tym, że jest dla mnie kimś
więcej niż przyjacielem. Ale nie wiedziałam jak. Może bałam się jego reakcji?
Sama nie wiem. Z Justinem czułam się świetnie, mówiłam mu o wszystkim oprócz
tego że go kocham. Co się ze mną stało? Przecież on o wszystkim wiedział
dlaczego o tym nie miałby wiedzieć?. "Już wiem. Powiem mu to za hmmm...
miesiąc? Nie, nie mogę. Muszę mu jak najszybciej to powiedzieć. Ale kiedy?
Dzisiaj. Tak muszę mu to powiedzieć dzisiaj. Powiem mu to wieczorem u mnie w
pokoju kiedy rodziców nie będzie. Tak to najlepszy pomysł."
- Justin - powiedziałam- Co się stało?
- Możesz…
- Tak?
- Mógłbyś przyjść wieczorem do mnie do domu? Muszę ci coś bardzo ważnego powiedzieć
- Mam się bać?
- Nie. Nie musisz ;)
- No okej. To przyjdę
Justin mnie złapał i zaczął łaskotać. Fajnie było się tak pośmiać z kimś kto znaczy dla mnie wiele.
sobota, 5 stycznia 2013
Rozdział 2
Zauważyłam chłopaków. Byli umięśnieni że szok. Wolnym
krokiem szli w moją stronę. Przechodząc obok nich usłyszałam jak jeden mówi do
mnie "Hej mała". Odruchowo odpowiedziałam "Hej".
Przyśpieszyłam kroku a za sobą usłyszałam tylko ich chichot. Nie odwróciłam się
do póki nie minęłam skrzyżowania. Zobaczyłam, że zmienili kierunek i znowu idą
w moją stronę. Przestraszyłam się, że mnie śledzą. Takie mięśniaki idą za mną.
Nagle mignęło mi przed oczami Cadillaca CTS-V. Poczułam ulgę gdyż bardzo dobrze
znałam to auto. Należało one bowiem do Justina. Auto zatrzymało się i drzwi
otworzyły się. Ujrzałam mojego Jussa. Uśmiechnęłam się do niego a on
odwzajemnił uśmiech. Był przy tym taki piękny, że zaparło mi to dech w
piersiach. Nigdy nie zdarzało mi się takie zjawisko chociaż Juss nie raz się do
mnie uśmiechał. Spodobało mi się to. Wsiadłam do auta i przytuliłam go.
Pojechaliśmy nad jeziorko. Nikogo tam nie było odkąd stworzyli nowe, lepsze
jeziorko. Więc tamto stare było już poniekąd moje i Justina. Cieszyłam się, że
jesteśmy sami w jego aucie. Jechaliśmy trzymając się za ręce. Robiliśmy to
często ale tylko gdy byliśmy sami. Spojrzałam na Jussa i poczułam przyjemne
motylki w brzuchu. Pierwszy raz poczułam się tak jak zobaczyłam mojego byłego
chłopaka. Ale przy Justinie był to pierwszy raz. Wtedy zrozumiałam, że nie
kocham go tak jak przyjaciela. Wtem zrozumiałam, że muszę mu to powiedzieć jak
najszybciej ale jeszcze nie dziś.
Rozdział 1
Cześć mam na
imię Dominika, mam 16 lat. Mieszkam w Kanadzie, lubię jeździć na rolkach, na
łyżwach. Lubię słuchać muzyki. Moim najlepszym przyjacielem jest Justin Bieber
- tak ten Justin Bieber. (Niestety nie widziałam go od 2 tygodni, ponieważ ma
dużo pracy w związku z nowym teledyskiem.) Pierwszy raz poznaliśmy sie w szkole
gdy byłam załamana faktem, że mój chłopak mnie zostawił dla mojej przyjaciółki
(teraz już byłej). Wtedy Juss podszedł do mnie i zapytał się czy zostaniemy
przyjaciółmi - oczywiście nie tak od razu. I od tego momentu sie nie
rozstajemy. Justin jest moją bratnią duszą, nie wiem co bym bez niego zrobiła.
Nie mogę bez niego żyć. Codziennie piszemy do siebie sms. Na szczęście mój
przyjaciel będzie miał kilka dni wolnego i się wreszcie zobaczymy. Do spotkania
została 1h. Więc muszę się przygotować.
"Kilka minut późnej"
Włosy są uczesane, makijaż jest zrobiony, niebieska sukienka też jest założona - dostałam ją od Justina na naszą 'rocznicę' bo byliśmy przyjaciółmi wtedy już 2 miesiące. Jestem gotowa. Na spotkanie zostało 30 minut. Nie zaszkodzi pójść wcześniej i poczekać. Szłam chodnikiem i nagle zauważyłam coś niepokojącego - przynajmniej tak mi sie zdawało.
"Kilka minut późnej"
Włosy są uczesane, makijaż jest zrobiony, niebieska sukienka też jest założona - dostałam ją od Justina na naszą 'rocznicę' bo byliśmy przyjaciółmi wtedy już 2 miesiące. Jestem gotowa. Na spotkanie zostało 30 minut. Nie zaszkodzi pójść wcześniej i poczekać. Szłam chodnikiem i nagle zauważyłam coś niepokojącego - przynajmniej tak mi sie zdawało.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)